Ekspert przy zakupie samochodu - czy warto? #MOTODORADCA
Ekspert przy zakupie samochodu - czy warto? #MOTODORADCA

Ekspert przy zakupie samochodu – czy warto? #MOTODORADCA



Miernik lakieru do 150 zł : http://bit.ly/2veA0ca
Miernik lakieru do 250 zł : http://bit.ly/2vPTlO1
Miernik lakieru powyżej 250 zł : http://bit.ly/2tKfjjY

Czy warto korzystać z doradców przy zakupie samochodów? Czy inspekcje przy zakupie auta używanego są warte swojej ceny?
FACEBOOK : https://www.facebook.com/youtubemotodoradca/
INSTAGRAM : https://www.instagram.com/motodoradca/

Wszelkie pytania związane z poradami, zakupem auta i eksploatacją proszę kierować w komentarzach pod filmem, w polu dyskusja, czy też w grupie „moto doradcy”, w innych kwestiach wspolpraca@motodoradca.tv

Importowane z Youtube

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Uwagi (28)

kozdrOo

Co w przypadku, kiedy zamówimy taki raport, ale sprzedawca samochodu (typowy mirek) nie zgadza się na tak dokładne oglądanie auta z każdej strony. Bo przecież nie ma brakuje takich ściemniaczy, którzy próbują ukryć wady. Jak do takiej sytuacji odnosi się taka firma, która miała nam zrobić raport, ale finalnie go nie zrobiła?

numbsliwa

Ja polecam Pana czesława który widnieje na różnych forach jako Czesław555 oraz ma swoją stronke. Jest to Pan już z wieloletnim doświadczeniem w oględzinach samochodów i pomocy w ich zakupie, niejedno widział i nawet ze słuchu potrafi wyłapać czy coś z autem nie tak. Fajna sprawa. Przed zakupem wymieniacie się mailami z samochodami godnymi przyjżenia się z bliska. Gdy już jest ustalone którey i gdzie umwiasz się z owym Czesławem555 i razem jedziecie obejżeć samochów.Nieważne który rejon Polski, facet bierze od obejżanego samochodu, nie od odległości. Na miejscu sprawdza wszystkie potencjalne punkty w samochodzie które mogłyby wskazywać na jego "bezwypadkowość", sprawdza miernikiem lakier, mehcanicznie czy wszytsko Ok w środku i jego stan. A jak obejży to potem mówi "na boku" czy warto czy nie. Jak tak to jeszcze sprawdza papiery i negocjuje za ciebie cene. Fajna sprawa, polecam, mi pomógł tak zmoim samochodem i wszystko jest OK.

JaCzerwin

Skorzystałem z tego rodzaju usługi i jestem zadowolony,ponieważ wydałem 800 zł na znalezienie samochodu w bardzo dobrym stanie (niebity i realny przebieg bo 260 tys km po 8 latach)Nie ma z nim jak na razie problemów.Nie nastawiałem się że sprawdzą wszystko.Poprostu napiszą jak jest i ja sam ocenię czy wziąć wolne w pracy i pojechać już osobiście go obejrzeć.Zaoszczędziło mi to 6 wyjazdów bo w większości przypadków osoby sprzedające samochód odmawiały sprawdzenia przez ten serwis samochodu (więc wiadomo że coś kombinują).AutoTesto opisuje nawet zachowanie właściciela pojazdu i uważam to za dobrą rzecz bo jaki właściciel taki samochód gdyż styl jazdy wpływa na stan samochodu.Pozdrawiam 😀

flyz1111

Kilka dni temu kupiłem dla siebie auto – Suzuki Swift Sport z 2006 roku. Auto sprowadzone z Niemiec, po lekkiej kolizji, naprawione przez sprzedającego w Polsce (w Niemczech pęknięty zderzak i wgniecioną lekko maskę zakwalifikowali jako szkodę całkowitą). Znalazłem w Internecie "checklistę"przy zakupie auta używanego, wydrukowałem i uzbrojony w nią, kostkę diagnostyczną OBD II i prosty miernik lakieru pojechałem sam na oględziny. Co mogłem, sprawdziłem sam, tak jak mówił w materiale Moto Doradca – wizualnie karoserię (oklejony folią przed stłuczką), podwozie, opony (dostałem komplet nowych zimówek :)), silnik (również kostką diagnostyczną, nie było żadnych błędów), wnętrze, przełączniki i wszystko było w porządku. Porobiłem zdjęcia auta, dokumentów, spisałem wszystkie uwagi i wróciłem do domu, żeby na spokojnie to przeanalizować – sprawdzić ile kosztują podobne auta, jakie są koszty serwisu, części, awaryjność, sprawdzić VIN. Mając dane właścicielki, napisałem do niej wiadomość na Facebooku – nie liczyłem na odpowiedź, ale odpisała! Opowiedziała mi historię auta, podesłała zdjęcia i napisała, że niemal płakała jak kładli auto na lawetę (autentycznie, Niemiec płakał jak sprzedawał ;)). Przy ponownym spotkaniu ze sprzedającym wypytałem dokładniej o auto (przy pierwszych oględzinach niestety sprzedającego nie było), a on opowiedział mi historię o niemal płaczącej Niemce, pokazał zdjęcia, identyczne z tymi od właścicielki i to przeważyło, że podpisaliśmy umowę kupna 🙂 Także, jeśli macie jakiegoś zapaleńca, proste narzędzia (mierniki można pożyczyć lub kupić za kilkanaście/kilkaset złotych [od biedy czy jest szpachla na aucie, sprawdzi się nawet… magnesem na lodówkę ;)], a kostka diagnostyczna to też koło 50 zł) i chęć do oglądania, to nie ma co się bać nawet samemu czy ze znajomym auto kupić.

Sikalafooo

Panie Waldku, czemu mnie Pan tak irytuje, a tak lubie Pana oglądac? 🙂

Adrian Szydłowski

Ostatnio była u mnie taka inspekcja…nazyw nie będę podawał, ogólnie porażka, w aucie miałem skrzynie wyjechana tzn łożyska huczaly… I takie drobne pierdoly i nie wykryli ich

bambifan88

Polecam "Bimmer CHECK", specjalizuje się tylko w samochodach BMW i MINI, kupowałem samochód właśnie z jego pomogą i powiem tak… szczeka mi opadła, byłem pod wrażeniem wiedzy i skrupulatności. profesjonalny sprzęt, wiedza w małym palcu i fachowe podejście… Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek mógł mieć taka wiedzę o "wszystkich" markach. Więc jeśli chcecie kupić BMW to z czystym sumieniem polecę 🙂

Zimny Drań

Jeżeli ktoś nie wie, o czym mówi pan doradca, to proponuję obejrzeć kilka odcinków cyklu pt. "Katastrofy w przestworzach", gdzie po katastrofie samolotu, trzeba znaleźć winowajcę.
Najpierw zbiera sie wszystkie części rozbitego samolotu (naprawdę szukają do ostatniej śrubki i ostatniego kabelka), następnie układa sie je jak puzzle i wtedy zaczyna być widoczne, gdzie samolot zaczął sie rozpadać. Po samym rozmieszczeniu części, można już wywnioskować, czy samolot rozpadł się w powietrzu, czy rozpadł się w efekcie zderzenia z ziemią. Następnie ogląda się części, w celu ustalenia, czy np. przewód został spalony od wewnątrz (wskutek zwarcia, przegrzania), czy z zewnątrz (w skutek pożaru po katastrofie). Kiedy już znajdzie się winowajcę, że np pękła jakaś śruba, czy czy rozpadł sie jakiś element wirujący silnika, wtedy też trzeba sprawdzić czy został połamany na skutek uderzenia, czy rozpadł się podczas kiedy samolot leciał.
I tutaj zaczyna się analogia do samochodów.
Żeby sprawdzić z jakiego powodu coś się złamało, bardzo często w laboratorium prześwietlają element promieniami X pod mikroskopem i na dużym zbliżeniu widać mikropęknięcia wewnątrz stali. Bardzo wiele elementów musi być skonstruowanych ze specjalnego materiału, który ma jakieś specjalne właściwości (wyjątkowa odporność na temperatury, wyjątkowa wytrzymałość na rozciąganie, lub niesamowita twardość ). Żeby nie być gołosłownym, podam przykład. Trzpień, czy może BOLEC, który w samochodzie ciężarowym ma utrzymać NACZEPĘ.

Rocznie w Europie rozbija się w drobny mak setki, o ile nie tysiące ciężarówek. Czasami po wypadku, kabina się składa, silnik pęka, na ulice wypadnie skrzynia biegów, a trzpień trzymający naczepę jeszcze NIGDY się nie złamał. Nie ważne, czy naczepa pusta, czy ciężarówka przewoziła 24 tony ładunku, ten element się nie złamie. Wyrwie podłogę z naczepy, naczepę przewróci, pognie się rama ciągnika, a ten element cały.
Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby jakiś domorosły mechanik, go ściął i postanowił przyspawać w jego miejsce nowy element, wytoczony z jakiegoś losowo wybranego stalowego walca.?

W samochodzie jest mnóstwo elementów, które mogły zostać zużyte w sposób niezauważalny. Wyobraźmy sobie, że silnik się przegrzał, zagotował, a później ostygł. I tak kilka razy, albo właściciel zapomniał dolać/wymienić oleju i dopiero podejrzany dźwięk wydobywający się spod maski przypomniał, że czas to zrobić.

Co może zrobić doradca?
Posłuchać, obejrzeć, zmierzyć ciśnienie, sprawdzić mocowanie wszystkich elementów, posprawdzać stopień zużycia elementów, które dość szybko sie zużywają na skutek zwykłej eksploatacji, posprawdzać czy są odpowiednie luzy w miejscach ruchomych.
Przecież nie weźmie szkła powiększającego i nie odnajdzie z jego pomocą mikropęknięć, które powstały z powodu zbyt mocnego dokręcenia czegoś, lub przegrzania, albo zbyt dużych naprężeń. Z tego właśnie powodu, po zakupie samochodu wymienia sie rozrząd. Wprawdzie sprzedający zapewniał, że wczoraj wymienił, ale i tak wymieńcie. To jedyny sposób, żeby mieć pewność. Nie ma innego. I nie można oglądając pasek, czy łańcuszek stwierdzić kiedy pęknie.

Ja pamiętam sytuację, kiedy we Wrocławiu jednemu panu w samochodzie dostawczym urwała się kierownica. Jechał ulicą, nagle coś w kolumnie kierownicy pękło i on w lewo, a samochód w prawo. Przejechał obok mnie idącego chodnikiem i uderzył w ścianę. Wprawdzie hamował i uderzył w ścianę bez uszkodzeń, ale ściany dosięgnął. Myślałem, że wpadł w poślizg i mnie ominął, a ten mi mówi, żebym zakręcił kierownicą. Zakręciłem i zdałem sobie sprawę, jakie miałem szczęście. Zaznajomiłem się wtedy z tym kierowcą i dowiadywałem co sie stało, co się urwało. Okazało się, że jakiś czas temu wymieniano w pojeździe kolumnę kierownicy. Mechanicy zgubili, oryginalną, zbudowaną podobno ze specjalnej stali śrubę łączącą na jakimś krzyżaku (nie wiem jak to wygląda, ale chodzi o to, że kierownicę można regulować i wysuwać, a ciągle działa, więc wyobrażam sobie krzyżak podobny do tego na wale napędowym), a kiedy nie mogli jej znaleźć, użyli zwykłe śruby znalezionej w skrzynce z narzędziami, a odpowiadającej mniej więcej wielkością. Wprawdzie miała za krótki gwint, ale użyli kilku podkładek, bo to przecież na kilka dni. Oczywiście, kiedy ta oryginalna śrubka by się znalazła, mieli poinformować właściciela auta, ten miał wysłać kierowcę, a oni mieli dokonać wymiany.
Miała, mieli, powinni, a wyszło jak zwykle. Podobno ta tymczasowa śrubka, była tam prawie rok. No taką fuszerkę, gdzie śruba za długa/za krótka i piętnaście podkładek, to moto doradca by dojrzał i wypatrzył, jednak śruby wykonanej z innego materiału, nie dopatrzyłby się nigdy.

Stąd te słowa o rozebraniu samochodu na części pierwsze i dokładnym przeglądzie. Jednak komu by się to opłacało i który sprzedający by na coś takiego pozwolił?

Pod samochodem na kanale, czy może raczej w kanale, byłem nie raz. Zaglądałem pod spód wielu samochodom i wiecie co. Dla mnie one wszystkie wyglądają tak samo. Nawet gdyby w którymś coś było nie przykręcone, urwane, lub przykręcone odwrotnie, niczego bym się nie dopatrzył. No chyba, że coś by w sposób wyraźny wisiało w powietrzu i podejrzewałbym, ze będzie tarło po asfalcie. Wtedy bym zapytał, co tam wisi.
Może jeszcze rozpoznałbym przegrzany silnik, ponieważ jest wtedy podejrzanie czerwony (kolor rdzy) na śrubach głowicy silnika. Wiem, bo raz zagotowałem silnik dokumentnie. W dodatku cudzy, a na swoją obronę mam to, że miałem lat 17, a właściciel auta i mój pracodawca siedział pijany obok i kazał jechać, pomimo moich uwag na temat temperatury. Krzyczał :jedź nie martw się. Wiec jechałem, ale i tak bez sensu, bo 150 metrów dalej silnik po prostu zgasł sam z siebie. Zepchneliśmy go na chodnik i poszliśmy na taksówkę. Każdy swoją.

FlowMustGoOn

tak jak powiedział waldek , żaden samochód nie daje gwarancjjii że sie coś nie stanie , taka prawda no chyba że takie porshe za pół miliona ALE Z DRUGIEJ STRONY NIEWIEM to też tylko samochody dużo droższe ale jednak też może sie w nich coś zepsuc lepiej sie poprostu nauczyć rzeczy o których mówił waldek , płyny , karoseria , ew miernikiem zmierzyc , sprawdzic jak jeździ , jak pracuje silnik czy wszystkie podzespoły spelniają swoje zdanie .ew wykryc co nie gra juz na etapie kupna i sukcesywnie nad tym pracowac…czasem sie zdarzy kupic auto w dobrm stanie ale umówmy sie ile jest takich przypadków?…

zibi457

Co do firm to np. kolega był zadowolony. Sprawdzał dwa auta, w obu przypadkach ponad 400km do przejechania i tak jeden samochód (który kupił) był wart uwagi, w przypadku drugiego szkoda było czasu na oglądanie i tak można powiedzieć że zaoszczędził czas i pieniądze. Ja natomiast moje auto pojechałem oglądać osobiście (120km na gazie to nie problem). Po wstępnych oględzinach pojechałem na inspekcję do ASO i za 250zł sprawdzili auto miernikiem lakieru, szarpaki, kanał, amortyzatory, akumulator, komputer i wszystko jak trzeba. Zadowolony z wyników auto kupiłem, dopiero po kilku dniach naszła mnie refleksja że poza paragonem za usługę i kartką bez jakichkolwiek podpisów z opisem rzeczy do wymiany w najbliższym czasie nie mam żadnych papierów które by cokolwiek potwierdzały. Jestem raczej realistom i wiem że kupując 7 letnie auto w przypadku awarii silnika nie mogę mieć pretensji do ASO bo sprawdzenie polegało na oględzinach wizualnych i diagnostyce komputerowej, ale chciałbym mieć podpisany dokument gdzie ASO potwierdza np. stan hamulców, brak poprawek lakierniczych czy sprawność zawieszenia.

NoGaLL100

Bardzo czesto niestety firmy, ktore zajmuja sie takim wlasnie doradzaniem w 90% przypadkow wydaja negatywna opinie o samochodzie, koloryzuja, robia z naprawde malych usterek, czy skaz wielkie nie wiadomo co, a pytanie dlaczego to robią? Po to aby potencjalny klient zamowil eksperta kolejny raz.

Rafał Gumiela

Waldku, mam takie pytanie trochę z innej beczki. Przy polisie często pojawia się taki zapis: do kierowania pojazdem NIE BĘDZIE upoważniona osoba, która nie ukończyła 25 roku życia lub posiada uprawnienia do kierowania tego typu pojazdem krócej niż 36 miesięcy. Moja żona ma prawo jazdy niecały rok. Kierując moim samochodem, w przypadku kolizji, ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania?

Michał Kusiak

Waldek, oglądałem ostatnio Citroena C4 Grand Picasso 2008r., 2.0, 138 KM, ok. 200 000 km, kupiony w Polsce. Auto w sprzedaży u dealera samochodów używanych, więc udało mi się znaleźć i porozmawiać z ostatnim właścicielem. Zaniepokoiła mnie jedna rzecz, że nie wymienił rozrządu jak należy (odpowiednia liczba kilometrów), tylko w momencie, kiedy auto stanęło mu na trasie – lawet, serwis, itp. Zastanawiam się, czy taka awaria nie miała (nie ma) negatywnego wpływu na silnik lub na inne podzespoły? Dzięki za pomoc! 😉

Jakub

Cześć Waldek , w ostatnim czasie zauważałem dość ciekawe zjawisko , mianowicie ceny nowych wyprodukowanych aut dostępnych (od ręki ) w salonach posiadają mniejsza cenę przy zakupie na kredyt niż za gotówkę , różnica to 3 tyś w górę po rozmowie z doradcą w salonie usłyszałem iż bank refunduje to dilerowi. czy to nie absurd czy tylko mi wydaję się to dziwne !?
Może to kolejny temat na nowy odcinek.
Pozdrawiam !!!

Moto Doradca

Oczywiście jeżeli ktoś nie ma bladego pojęcia o zakupie samochodu, jak również nie ma znajomych którzy mogliby mu w tym pomóc, wtedy taka firma zewnętrzna może mieć sens – ale raczej w podstawowych pakietach.

Bubuch

ja zamierzam lada moment sprzedawać e36 320i które wystawie za cene złomu już się boję o to że ludzie będą z miernikami lakieru przyjeżdżać i dopatrywać się każdej wgniotki…

Tomek

Wydaje mi się ,że jednak warto!

Tomek

No pierwszy raz się z Panem nie zgodzę..Już tak kupowałem auto. Z mechanikiem i pseudo rajdowcem. Gówno to dało bo później musiałem ładować w samochód a o nerwach na drodze to już nie wspomnę…Nie każdy ma ,,dobre ucho'' i tyle doświadczenia ,żeby wiedzieć co jest nie tak Nikt nam nie da 100%pewności ,ale nawet jakby mi dał 80% to dla mnie dużo. Miernik ,też nie każdy posiada i nie każdy potrafi się nim obsługiwać.

S.A.N

Kurcze… i jak tu auto kupić… ? od pewnego czasu choruję na audi a6 c6 quattro, przebiegami przestałem się już sugerować, numer vin nic nie daje wedle tego co w innym filmiku mówiłeś, fachowcy od sprawdzania również mało dają… serwisy można oszukać, książeczki można podrobić, auto można całe polakierować… liczniki cofać o czym nawet nie ma sensu wspominać…więc jak kupić auto które nie jest ulepem z kilku innych ? i ostatecznie nie wozić się w trumnie ? czy biedniejsza część społeczeństwa jest skazana na ryzykowną i kosztowną loterię ? ja rozumiem że są ludzie którzy kupują auta za 5 tyś złotych na 2 lata po czym bez łzy w oku je zmieniają na kolejne i tak im życie mija, a co z ludźmi którzy chcą spełnić stare marzenie i kupić to wyśnione sprzed lat auto trzymając je już na lata albo i całe życie, sumiennie serwisując. Kiedy zacząłem się rozglądać za audi a6 c6 sugerowałem się przebiegami, dziś już nawet przebiegi 350 tyś nie robią na mnie wrażenia i był bym w stanie zaakceptować taki stan rzeczy, problemem stała się wizja że dane auto może być zlepem powypadkowym a w moim mniemaniu takie auto nie nadaje się do serwisowania i ogólnie pakowania w nie pieniążków… co zrobić ? 😀 jak tu żyć ? 😀

Mazda 6sc

Nie polecam Autotesto. To jak poradzić się teściowej co do wyboru żony, he he. Miałem okazję skorzystać z takiego czegoś jak Pakiet STANDARD. Po wskazaniu, że samochód Mazda 6 lift jest po prostu prze-zajebiaszczym stanie, zero rdzy itp. kupiłem wspomnianego grata. Po zakupie musiałem wpakować jeszcze 15 tyś w naprawy itp.. Do wyboru miałem albo sprzedać dalej jak typowy cebularz, mówiąc nowemu właścicielowi, że to piękny model wprost z salonu, lub naprawić co trzeba i mieć spokój sumienia. Co do reklamacji jak zwykle pamiętajcie, że jak każda firma cebularza, Autotesto wykręciło się od odpowiedzialności. UWAGA jest taka – Autotesto doradza a nie każe kupować, więc po co mi taka droga porada? Na szczęście Polak czy się na swoich błędach i stara się przestrzegać swoich ziomków przed podobnymi błędami jak Autotesto :).

Jan Kowalski

Dlaczego jak proszę sprzedającego samochód o nr.VIN to żaden sprzedający prawie nigdy go mi go nie podał.

EK STUDIO RECORDS- Hip Hop Beats | Rap Instrumentals |Bity Instrumentale

Ja myślę nad autotesto by sprawdzić auto a mam ponad 350 km i też się zastanawiam czy warto czy mógłbyś coś doradzić?Chcę kupić samochód za ok 50 tys zł więc chciał bym sprawdzony egzemplarz.

Wojciech Jot

"Miernikiem mogę sobie sam sprawdzić" ale nie mam miernika i nie znam się na tym więc jednak wybiorę raport. Stos bzdur jak dla mnie jak zwykle.

stanley84pl

Problem jest dymanie 400/500 km po perełkę heh , korzystaliśmy i obecnie czekamy na rozwój sprawy , manualny tryb w automacie nie działa a w raporcie było że jest ok więc się zobacY

stanley84pl

Zdecydowanie nie polecam , Ich technik nie sprawdził automatycznej skrzyni , w raporcie jest ok ale nie działa ,nasz mechanik stwierdził uszkodzenie wybieraka. Właściciel komisu od którego kupiliśmy auto nie miał problemów z przyznaniem rekompensaty , Autotesto.pl idzie w zaparte , wysłaliśmy odpowiednie pismo a w odpowiedzi uzyskaliśmy informację że Autotesto nie bierze odpowiedzialności za stan auta, i tylko sąd może to rozstrzygnąć.Tak umowa ale jednak tak duża firma tak traktuje swoich klientów. Podsumowując Moja opinia o Atuotesto.pl Jest Negatywna, nie ponoszą odpowiedzialności za błędy techników, a ich buro prawne działa na zasadzie kopiuj wklej kupiliśmy audi A4 a w odpowiedz dotyczyła Volvo c70, jak oni tak robią raporty jak wypisują oficjalne dokumenty to się nie ma co dziwić że tak szczegół jak automatyczna skrzynia mógł umknąć. W razie pytań zapraszam. Pewnie się zastanawiacie dlaczego nie można wystawić opinia na facebooku a na googlemaps usunęli profil bo były tam prawdziwe opinie których nie można kasować.

Adam Więckiewicz

Warto?

Portos Portos

💪

Recent Posts

Wyślij Wiadomość

Jakub Wilk
Edytor

Dziękujemy za odwiedziny i mamy nadzieję że znaleźliśmy dla Państwa auto z importu.

IMPORT/EXPORT NA SAMOLOCIE - CHORY SPOSÓB - GTA ONLINE

IMPORT/EXPORT NA SAMOLOCIE - CHORY SPOSÓB - GTA ONLINE

admin
4 stycznia, 2022
DONATE(Przeczytam twoj donate w poniedzialkowym odcinku „PYTANKA”): https://tipanddonation.com/plbachuspl-4463 —————————————————- Instagram: https://www.instagram.com/to_ja_bachus/ —————————————————- ZAPRASZAM NA DISCORDA: https://discord.gg/VjSBP9K —————————————– #gtaonline...
Wielokrotnie nagradzany, rodzinny salon sprzedaży nowych i używanych pojazdów w kilku lokalizacjach w całej Warszawie. Gwarancja najniższej ceny i najlepszej obsługi klienta.
Copyright Auta Importowane © 2021. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dodaj się do naszej bazy! Wyślemy tobie nowe samochody które właśnie importowaliśmy z USA. No Yes